Ciemny przedpokoj, zapalam światło. Szafka, a na niej moi przyjaciele, Wytrzeszczają oczy, Może powinnam powiedzieć - ślepia, bo to oczy ptaków, sów dokladnie. Jest tu ich tylko kilkanascie.Każda jest inna, każdą przytaszczył do mego domu ktoś bliski. Wielu z nich już nie ma wśród żywych. Zostali w pamięci. I w tych sowach-symbolach upostaciowieni.
Kolekcję tworzyli przez lata całe, więcej niż pół wieku to trwa. Sów jest juz 312, musiały wyjechać z mego zagraconego domu do domu na wsi. Obawiam się, że już ich nie zobaczę...
.Te w warszawskim mieszkaniu przybyły do mnie w tym roku. Z Anina, z Kanady, z Wawra, z Londynu
Symbole pamięci i bliskości.
sobota, 10 grudnia 2011
czwartek, 13 października 2011
środa, 18 maja 2011
Sowa
SOWA
TA SOWA, TO KOLEJNY, MIŁY PODARUNEK DO MEJ SOWIEJ KOLEKCJI I DO ZBIORU WYODRĘBNIONYCH DARÓW. A W DODATKU TO PRAWIE MÓJ PORTRET. WYPISZ, WYMALUJ - JA!
TA SOWA, TO KOLEJNY, MIŁY PODARUNEK DO MEJ SOWIEJ KOLEKCJI I DO ZBIORU WYODRĘBNIONYCH DARÓW. A W DODATKU TO PRAWIE MÓJ PORTRET. WYPISZ, WYMALUJ - JA!
piątek, 6 maja 2011
CZŁOWIEK - PODARKIEM?
Czy człowiek może być podarkiem? O, tak, choć dawno skończył się czas niewolników. Mówi sie jednak - jakże często - ten człowiek to dla mnie prawdziwy dar losu.Czy macie kogoś w swej pamięci, w otoczeniu, o kim tak możecie powiedzieć?
Ze mnie prawdziwa szczęściara, długa jest bowiem moja lista
takich "podarków" losu. Powinnam ją ułożyć, odpowiednio motywując. Właściwie już to robię,pisząc o ludziach, którym coś zawdzieczam.Ale sucha lista ?
Zmusza do zastanowienia, jak wielu ludzi było dla nas życzliwych. Czy doceniliśmy to? Zawsze raczej jesteśmy skłonni myśleć o doznanych krzywdach i urazach.Często urojonych.
Więc jednak - w ramach swoistej psychoterapii - zrobię listę
Ze mnie prawdziwa szczęściara, długa jest bowiem moja lista
takich "podarków" losu. Powinnam ją ułożyć, odpowiednio motywując. Właściwie już to robię,pisząc o ludziach, którym coś zawdzieczam.Ale sucha lista ?
Zmusza do zastanowienia, jak wielu ludzi było dla nas życzliwych. Czy doceniliśmy to? Zawsze raczej jesteśmy skłonni myśleć o doznanych krzywdach i urazach.Często urojonych.
Więc jednak - w ramach swoistej psychoterapii - zrobię listę
czwartek, 28 kwietnia 2011
KOLEKCJE PODARKÓW
Czasem to tylko przedmioty o podobnej treści - jak w przypadku moich sów, książek, obrazów... Ale czasem kolekcję stanowią ciekawe przedmioty, bardzo różne - ofiarowane przez tę samą osobę. Powstaje zbiór pamiątek. Bywa smutny: dary od kogoś, kto odszedł. Bywa radością: przywołuje miłe wspomnienia, dobrych, razem spędzonych chwil.
Usuwam z oczu te, których widok sprawia mi ból. Ból z czasem przemija, przedmioty staną się tylko sobą i będą tyle warte, ile są warte.
Czasem to tylko przedmioty o podobnej treści - jak w przypadku moich sów, książek, obrazów... Ale czasem kolekcję stanowią ciekawe przedmioty, bardzo różne - ofiarowane przez tę samą osobę. Powstaje zbiór pamiątek. Bywa smutny: dary od kogoś, kto odszedł. Bywa radością: przywołuje miłe wspomnienia, dobrych, razem spędzonych chwil.
Usuwam z oczu te, których widok sprawia mi ból. Ból z czasem przemija, przedmioty staną się tylko sobą i będą tyle warte, ile są warte.
niedziela, 24 kwietnia 2011
JAKI PODAREK
NIE MA CHYBA WŚRÓD NAS NIKOGO, KTO NIE GŁOWI SIĘ CZASEM, CZYM OBDAROWAC KOGOŚ I CZY OBDAROWAC...
Aby ułatwić życie przyjaciołom, wymyśliłam, że najmilszym dla mnie podarkiem będzie figurka sowy - bo taką właśnie dostałam od Włodka Zycha z miłymi słowami i zapragnęłam podobnych darów. Figurka była (i jest) wielkości połowy dużego kciuka, zielona,z gliny wypalona. Nie ważna cena. Ważna intencja, pomysł, słowa, towarzyszące darowi.
W rezultacie - kilkudziesięciu latach mam sowi zbiór, liczący kilkaset sów i puchaczy - nieopisanej jakości,
wielkości,z tworzyw tak różnych, że wyliczać nudno.
Każda sowa ma swego "darczyńcę", każda mi kogoś - i jakąś chwilę przypomina. I nie wpędziłam nikogo w kłopoty finansowe, zbierając np złote numizmaty.
Kłopot miałam duży z lokalizacją zbioru - w miarę jego wzrastania. Ale to chyba nie tylko mój problem...
Dziś sowy mają swoją szafkę, ale jeszcze czają się po kątach, zwisają ze ścian, parkują na parapecie.
A wszystko zaczęło się od Zychowej...
Aby ułatwić życie przyjaciołom, wymyśliłam, że najmilszym dla mnie podarkiem będzie figurka sowy - bo taką właśnie dostałam od Włodka Zycha z miłymi słowami i zapragnęłam podobnych darów. Figurka była (i jest) wielkości połowy dużego kciuka, zielona,z gliny wypalona. Nie ważna cena. Ważna intencja, pomysł, słowa, towarzyszące darowi.
W rezultacie - kilkudziesięciu latach mam sowi zbiór, liczący kilkaset sów i puchaczy - nieopisanej jakości,
wielkości,z tworzyw tak różnych, że wyliczać nudno.
Każda sowa ma swego "darczyńcę", każda mi kogoś - i jakąś chwilę przypomina. I nie wpędziłam nikogo w kłopoty finansowe, zbierając np złote numizmaty.
Kłopot miałam duży z lokalizacją zbioru - w miarę jego wzrastania. Ale to chyba nie tylko mój problem...
Dziś sowy mają swoją szafkę, ale jeszcze czają się po kątach, zwisają ze ścian, parkują na parapecie.
A wszystko zaczęło się od Zychowej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)